Rodzaje stop lossów: ranking od najkorzystniejszych do absurdalnych
W poprzednim tekście ustaliliśmy, dlaczego stop loss to jedyna liczba, którą znasz z góry. Dziś pytanie trudniejsze: skąd tę liczbę wziąć? Sposobów jest wiele i — jak to w życiu — im mniej wysiłku wymagają, tym drożej kosztują. Oto ranking. Od góry tabeli do jej piwnicy.
#1Stop od zmienności (ATR)
Mistrz klasyfikacji, bez większej dyskusji. Granicę wyznacza tu sam rynek: skoro instrument w typowy dzień przechodzi X, to odchylenie wyraźnie większe niż X nie jest już szumem, tylko informacją, że scenariusz przestał obowiązywać. Stop oparty na ATR sam dopasowuje się do warunków — w spokojnym tygodniu jest ciaśniejszy, w nerwowym szerszy. Nie pyta o Twoje samopoczucie i właśnie dlatego działa. To ta metoda stoi za poziomem unieważnienia 1,5 × ATR(14) w tym serwisie.
#2Stop techniczny (za strukturą rynku)
Solidny wicemistrz: stop chowany za ostatnim dołkiem, szczytem albo wyraźnym poziomem, przy którym scenariusz traci sens. Logika jest zdrowa — stop stoi tam, gdzie kończy się teza, a nie tam, gdzie kończy się cierpliwość. Haczyk: te same poziomy widzą wszyscy, więc rynek lubi je „odwiedzić" tuż przed właściwym ruchem. Rozsądny bufor za poziomem, zamiast stopa co do pipsa na nim, ratuje sporo nerwów.
#3Stop czasowy
Niedoceniany medalista. Zamiast poziomu ceny — godzina na zegarze: jeśli scenariusz do określonego momentu się nie zrealizował, pozycja znika. Brzmi mało heroicznie, ale intraday bywa bezlitośnie skuteczny, bo eliminuje najdroższy nawyk detalicznego tradera: „potrzymam jeszcze do jutra". Nasze wyjście 16:45 NY to dokładnie ten mechanizm. Najlepiej pracuje w duecie z #1 — czas pilnuje kalendarza, ATR pilnuje katastrofy.
#4Stop procentowy od kapitału
Klasa średnia z ambicjami — pod warunkiem, że rozumie się jej rolę. „Ryzykuję najwyżej 1% rachunku" to znakomita zasada, ale ona odpowiada na pytanie ile stracić, a nie gdzie postawić stop. Kolejność jest jedna: najpierw sensowny poziom unieważnienia (patrz #1 i #2), potem z dystansu do niego wynika wielkość pozycji. Kto liczy odwrotnie — dopasowuje stop do wymarzonej wielkości pozycji — ten w praktyce ustawia stop od chciwości.
#5Trailing stop
Zawodnik nierówny. Idea piękna: stop podąża za zyskiem i chroni to, co już wypracowane. Praktyka: ustawiony zbyt ciasno wyrzuca z pozycji przy pierwszym głębszym oddechu rynku, po czym trend uprzejmie jedzie dalej — już bez nas. Bywa świetny w długich trendach, bywa maszynką do zamieniania dobrych transakcji w przeciętne. Wymaga kalibracji, najlepiej znów od zmienności.
#6Sztywne „zawsze 20 pipsów"
Strefa spadkowa. Jedna liczba dla EURUSD i dla złota to jak jeden rozmiar buta dla całej rodziny: komuś zawsze będzie ciasno. Rynek o dużej zmienności wybije taki stop rutynowo, rynek spokojny uczyni go bezużytecznie szerokim. Wygodne w liczeniu, kosztowne w praktyce.
#7Stop mentalny
„Mam stopa w głowie" — najdroższe pięć słów w tradingu detalicznym. Stop mentalny działa dokładnie do momentu, w którym jest potrzebny; wtedy do rozmowy wchodzą emocje i nagle granica „przesuwa się tylko odrobinę". Historia rachunków detalicznych to w dużej mierze historia stopów mentalnych, które okazały się mentalne również w drugim znaczeniu tego słowa.
#8Margin call jako stop
Kategoria absurd. Owszem, technicznie to też jest stop — ustawia go broker, poziomem jest Twój cały depozyt, a wykonanie następuje zawsze w najgorszym możliwym momencie. Jedyna metoda z tej listy, która gwarantuje stuprocentową skuteczność. Niestety — skuteczność w opróżnianiu rachunku.
#9„To już nie strata, to inwestycja długoterminowa"
Poza klasyfikacją, choć popularnością bije wszystkich powyżej. Pozycja spekulacyjna, która idzie w złą stronę, zostaje awansowana na „inwestycję" — bez analizy, za to z ulgą. Na CFD, gdzie każdą noc trzymania opłaca się swapem, to nie strategia, tylko odroczony rachunek z odsetkami. Rynek doliczy je skrupulatnie.
Najlepsze miejsca w rankingu łączy jedno: stop wynika z obiektywnej cechy rynku (zmienność, struktura, czas), a nie z cech tradera (nadzieja, chciwość, wielkość wymarzonej pozycji). Najgorsze łączy odwrotność. Wybór metody to w gruncie rzeczy odpowiedź na pytanie, kto ma decydować o Twojej maksymalnej stracie: Ty na chłodno przed transakcją — czy Twoje emocje na gorąco w jej trakcie.